wtorek, 1 listopada 2011

13.

Krótka charakterystyka koleżanki synka - Weroniki Z.
 Bardzo krótka.


12.

Znalazłam to w zeszycie synka do języka polskiego. Myślałam, że uduszę. Zadanie to zostało już poprawione.
Zamiast "jest szalona" wpisał "jest wesoła"
Zamiast "lubi imprezować" wpisał "lubi przyjęcia"


11.

mózg synka - według niego - tak ma mało szarych komórek


10.






Tę kartkę znalazłam w koszu na śmieci u synka w pokoju. Na nieszczęście synka i tatusia.
Napisane tam jest /dla tych co nie widzą/:

KUBA WYKUPIŁEM
TĘ GRĘ. WPISAŁEM
IMIĘ #jakub#
MAMIE MOŻE LEPIEJ
NIE MÓW
         TATO

PS. SPODNIE TEŻ MASZ NOWE


A propo's spodni. Kupiliśmy synkowi spodnie moro w czaszki, granatowe ale szybko z nich wyrósł. Chciał takie same tylko większe. Poszliśmy do sklepu ale kupiliśmy mu dżinsy bo
po pierwsze: już jesień a te w czaszki są bardzo cieniutkie materiałowe
a po drugie: największe spodnie w czaszki też były rozmiarowo za małe na synka.
Jak widać tacie to nie przeszkadzało i kupił je za moimi plecami. Teraz synek ma dwie pary ulubionych takich samych spodni.
Posta  piszę z poślizgiem i mogę tylko dodać, że w tych drugich /też za krótkich!/ zrobił zaraz dziurę na kolanie, tato ją zaszył, a synek miał w nich śmigać po domu. Okazało się, że do szkoły szykował "wieczorem na rano" dżinsy a  chodził w tych czaszkowych. Znam go na wylot i nie dam się robić w balona. Zabrałam spodnie i powiedziałam, że wyrzuciłam do śmieci.
A tak naprawdę to schowałam je głęboko do szafy i na lato babcia może obetnie te nieszczęsne nogawki i zrobi z nich spodenki :)

niedziela, 8 maja 2011

9.

synek miał już niejedno pióro ...
poniżej jedno z nich, używane przez moment /to nawet nie była godzina/




8.

Zdjęcia z galerii Kuby na naszej-klasie:
- a czemu ty dałeś takie brzydkie zdjęcie?
- e tam, mnie nie widać.
- a dlaczego babcię tak przerobiłeś?
- chciałem ubrać ten biustonosz cioci ale nie pasował.




7.

Nie miałam drobnych pieniędzy, żeby zostawić synkowi na bułkę słodką do szkoły. Zostawiłam mu 10 zł, za 2 miał kupić bułkę a resztę oddać.
Siedzę w pracy, a on dzwoni do mnie i pyta czy może kupić zmazywacz do pióra. Pozwoliłam, a on poszedł do ulubionego sklepu - Mikora na zakupy.
Przychodzę z pracy  a on już dziwnie się uśmiecha. Pytam co zmajstrował, a on mi puszcza zabawkowego szczura po podłodze . Kupił sobie w Mikorze. I jeszcze kolejny zeszyt.
Pytam o resztę z 10 zł,  a dostaje od synka jakieś grosze. Pytam ponownie "gdzie reszta" a on zadowolony - "jest przecież trochę reszty".