Synek miał dyktando w szkole - "pogruszki" napisał zamiast "pogróżki".
Musiał zrobić poprawę dyktanda układając z błędnie napisanym wyrazem zdanie. Kazał ułożyć je mi, bo sam nie miał pomysłu.
To ułożyłam:
Po gruszki pójdę albo po jabłka.
Wiem, wiem, okropna jestem. Synek nie trawi moich żartów. Ma zupełnie inne poczucie humoru; inteligentniejsze chyba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz